WSPOMNIENIA O MIRKU

„Zmarł 6 marca, miał 50 lat. Mirosław Wujas był pomysłodawcą i szefem odbywającego się od w krakowskim Centrum Sztuki “Rotunda” przeglądu kabaretów PAKA. Od 26 lat wydawało się, że w Krakowie życie kabaretowe rozkwita samoistnie i automatycznie. W tym roku boleśnie okazało się, że to jednak nie było samorództwo. Bo zmarł twórca PAKI Mirek Wujas. Wymyślił ją i stworzył jeszcze w latach 80., kiedy kabarety nie były wcale zabawą, ale problemem dla władz i występną radością widzów. Ta “obywatelska” geneza przez wszystkie następne lata nadawała krakowskim przeglądom kabaretów smak i charakter. Dbał o to stale, czujnie i dyskretnieMirek Wujas był dla mnie – choć sam na pewno by się żachnął – wzorem krakowskiego renesansowego inteligenta. Nie było bowiem przypadku w tym, że na co dzień piastował poważną funkcję na Wawelu. To się u niego płynnie łączyło. Zrobił mi reprodukcję obrazu ze swoich wawelskich zbiorów: XV- wieczną Matkę Boską z ogórkiem. Humor musiał mieć dla niego odpowiednią głębię”.

Michał Ogórek


Są osoby, które kształtują innych przez swoje działanie i właśnie dla mnie taką osobą był Mirek Wujas poprzez PAKĘ bardzo wpłynął na moje życie. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że robiłbym pewnie co innego, gdyby nie to, że Mirek stworzył PAKĘ.  I to, jaką ją stworzył. To, że PAKA ma pewien styl i klasę jest jego zasługą. Ujmowało mnie to , że dbał, pamiętając o korzeniach Przeglądu, aby w Jury był przedstawiciel Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ceniłem go także za to, że stworzył pole do kabaretowych spotkań i starć. Dla niego kabaret miał misję do spełnienia i w tym także byliśmy zgodni. To był człowiek walki, także w sporcie. Często przez obserwowanie ludzi, podczas zajęć sportowych, po tym jak zachowują się na boisku, można powiedzieć, jakim człowiekiem jest gracz. Mirek grał z pasją. Gdy go o coś zapytałem miałem pewność, że swoją odpowiedź dobrze przemyśli. Gdy się dowiedziałem, że Mirek nie żyje, poczułem, że jakiś świat się skończył.

Rafał Kmita


„ Dla nas Mirek był przede wszystkim przyjacielem. Nie takim, co przytuli, pogłaszcze i otrze łzy, lecz takim, który zawsze jest gotowy do konkretnej pomocy, znalezienia rozwiązania, podania ręki. Nikogo nie wyręczał, znając możliwości danej osoby, widząc, że coś sprawia jej kłopot, potrafił postawić ją do pionu, krótki stwierdzeniem „radzisz sobie z tym”. I o dziwo, radziliśmy sobie. Najgorsze były dyskusje o tak zwanych priorytetach. Potrafił „załatwić” rozmówcę jednym zdaniem: „Tak uważasz? To zdefiniuj mi pojęcie…” Szybko nauczyliśmy się myśleć o tym, co i jak mówimy. Bo nie tak łatwo w ferworze dyskusji zdefiniować pojęcie – nawet to całkiem proste. Ktoś kto nigdy nie widział Mirka może sobie wyobrażać, że człowiek o takiej charyzmie  musiał być wysoki, nawet potężny, z kwadratową szczęką i ostrymi rysami. Nic bardziej mylnego. Mirek był niski, raczej korpulentny, daleki od modelowej męskiej urody, mimo to nie narzekał na brak powodzenia u kobiet. Być może dlatego, że najseksowniejszy  bywa u mężczyzn mózg. 30 lat temu także.”

Agnieszka Kozłowska „ A pamiętasz, czyli o tym, jak Kraków został kabaretową stolicą Polski” Kraków 2015


„Jeśli prawdą jest, że ludzie pozostawiają po sobie swój ślad w innych, to wielu z nas jest przez Mirka naznaczonych. Miał bowiem taką szczególną umiejętność, że potrafił porwać do działania i, co równie istotne, wyegzekwować realizację pomysłów. To wielka sztuka. Był dla nas symbolem siły, czymś trwałym i niezmiennym. Zawsze po właściwej stronie. Przy całej swojej stanowczości i konkretności dostrzegał innych ludzi, a ponieważ rzadko chwalił, aprobata w jego ustach była niczym order. Jeśli teraz wiemy co mamy robić i jak radzić sobie z tym, co on rozpoczął, to jasne jest, że w tym sensie pozostał w nas.

I na pewno nie raz będziemy myśleć: “co by na to powiedział Mirek” i to  będzie świadectwem, że to co robił miało sens”.

Stowarzyszenie PAKA


 „Mirek był jednym z najbardziej opanowanych ludzi, jakich znałam. Nigdy nie widziałam go zdenerwowanego, mimo że pracowałam z nim przy różnych projektach. No może był zdenerwowany, ale wyprowadzony z równowagi nigdy. Taka siła pokoju. Ja pamiętam go właśnie  takiego, być może dlatego, że patrzę z dystansu dwudziestu paru lat.

Pomiędzy 4 a 5 rokiem miałam problem z akademikiem, Mirek poszedł do Pelczara i powiedział, że jestem niezbędna i dostałam akademik. Nie powiedział mi o tym oczywiście. Dowiedziałam się przypadkiem.

Mirek szanował ludzi, w swojej pracy miał do czynienia z różnymi osobami, ale nigdy nie wybierał tych na stanowiskach, ale z wieloma był w dobrej komitywie. Potrafił z każdym rozmawiać.Dla mnie był to człowiek renesansu: studiował informatykę i filozofię, zrobił PAKĘ, miał literackie i muzyczne zainteresowania, świetnie znał biblię i w rozmowach na temat religii rozkładał wszystkich. To jeden z niewielu ludzi, którzy nie marnowali czasu. Ale potrafił przyjść do mnie i zapytać: „Co robisz? Nic? To chodźmy na drinka, pogada”.

Mirek tworzył wokół siebie taką namiastkę dalszej rodziny, zbierał ludzi, których cenił i z nimi pracował przy różnych okolicznościach, stanowili jego zaplecze. Był im także oddany i pomocny. Potrafił się nimi opiekować.

Jego fenomen polegał na tym, że wszyscy go słuchaliśmy”.

Jola Gałkowska (fragment wywiadu z Jolą Gałkowską, członkiem biura pierwszych PAK)


 „Nie mogę się oprzeć wrażeniu, ze wszystko, co Mirek robił, było częścią jakiegoś planu. Miał długofalowe cele i starał się wpływać na to, żeby były bliższe realizacji. Przy tym można powiedzieć, że stwarzał ludzi, wydobywał z nich cechy, które jego zdaniem były ważne i starał się je wzmacniać. Stymulował także rozwój ludzi, z którymi był związany, a niektórych „stwarzał” (jakkolwiek dziwnie to zabrzmi) niemalże od początku.

Mirek świetnie gospodarował finansami, a przy tym potrafił dać pieniądze potrzebującym i nie upominać się nigdy o zwrot. Traktował to jako rzecz naturalną. Pamiętam jak miałem problem z ojcem i nie miałem gdzie nocować, to właśnie Mirek, jako jedyny zainteresował się moją sytuacją i załatwił mi nocleg. On widział takie rzeczy. Czuł ludzi.

Był przy tym sprawiedliwy. Dodatkowo miał niezwykłą zdolność przewidywania, myślenia strategicznego.

Szanowałem go i podziwiałem, chociaż nie zawsze pochwalałem sposób, w jaki realizował swoje pomysły.”

Wojtek Kulasa ( fragment rozmowy z Wojtkiem Kulasą, członkiem pierwszych komitetów organizacyjnych PAKI, najbliższym współpracownikiem Mirka przy różnych działaniach)


W 2012 roku w budynku Domu Studenckiego „Piast”, przy ulicy Piastowskiej  w którym powstał pomysł i realizacja PAKI, została umieszczona tabliczka pamięci Mirka Wujasa